średniowieczna muzyka dudziarska z całego świata!

Zespół

Hollóének Hungarica – węgierska grupa muzyczna grająca muzykę średniowieczną. Założona w 2005 roku w Debreczynie z inicjatywy Lajosa Balinta. Początkowo grupa grała dość tradycyjną w swej formie muzykę dawną z elementami muzyki folkowej. Brzmienie zespołu oparte było na dźwiękach dud średniowiecznych oraz akompaniamencie takich instrumentów jak skrzypce, lira korbowa czy różnego rodzaju piszczałek wspieranych przez bębny średniowieczne. Wraz z chwilą wydania drugiej płyty długogrającej, zespół postanowił uszczuplić swoje instrumentarium ograniczając je do dud oraz rozbudowanej sekcji bębniarskiej, wspieranej niekiedy tylko przez akompaniament buzuki. Repertuar formacji stanowią dawne pieśni i ballady z okresu średniowiecza i baroku pochodzące głównie z krajów takich jak Węgry, Turcja, Włochy, Francja, Rumunia czy Mołdawia oraz folkowe kompozycje zaczerpnięte z kultur skandynawskich. Zespół wielokrotnie gościł w Polsce, głównie w Lublinie (Jarmark Jagielloński 2007, 2008, 2009, 2010, 2011, festiwal HelloFolks! 2011 oraz Noc Kultury 2010). Również w Lublinie, w studiu Radia Centrum został zarejestrowany ich występ na żywo, który potem trafił na internetowy album "Mors In Lublin". Warto również dodać że grupa współpracuje od wielu lat z bębniarską formacją The Royal Drummers of Visegrad, z którą wspólnie koncertują.
 
Obecni członkowie:

Ludek Lalek Valentino (średniowieczne dudy, flet, shawm, bouzouki)

Pater Frankie (średniowieczne dudy, bouzouki)

Willy Simli (perkusja)

Josip Stefánik Fűszeres (perkusja)
 
Alejándró Gabriel (średniowieczne dudy, Gaita Gallega)

Maximum Bajszkiego Csáberő (średniowieczne dudy,wokal, lutnia, lira korbowa, buzuki, słoma-kapelusz)

 

Gramy muzykę średniowieczną świat starej Europy (Węgry, Szwecja, Finlandia, Niemcy, francuski, Włochy, itd.) z głośnych instrumentów:

-dudy, flet, lira korbowa, średniowieczny gitara, róg, perkusja

 

Pojawienie się w średniowieczne stroje, kostiumy, na koncertach.Zespół miał również występy w: Słowacji, Czech, Chorwacji, Austrii, Niemczech, Rumunii, Holandii, Łotwy, Ukrainy, Polski, Serbii.

 

Dyskografia:


Szárnyalás (2007)

Mors in virgo (2010)
 
Dziekuje Marcin Puszka;-))))
 
Holloenek Hungarica odwiedził nasze miasto już wiele razy. Co powoduje że jesteście tak częstym gościem w Lublinie i jak doszło do Waszego pierwszego koncertu w Polsce?
Lajos Balint: Moje miasto - Debreczyn i Lublin są miastami partnerskimi. Za pierwszym razem burmistrz naszego miasta poprosił nas, byśmy przyjechali zagrać w Lublinie. Nie było to jednak z okazji Jarmarku Jagiellońskiego, lecz w ramach jakiegoś innego wydarzenia. Działo się to pod koniec lata albo na początku września. Z Debreczyna przyjechała wtedy bardzo silna reprezentacja: zespół rockowy, zespół folkowy, grupa dziewczyn, które śpiewały oraz zespół tańca ludowego by pokazać kulturę Debreczyna. Program wyglądał mniej więcej tak: część rockowa, część średniowieczna, część folkowa i część nowoczesna. Dzięki tej wizycie zdobyłem trochę kontaktów, co zaowocowało zaproszeniem nas na Jarmark Jagielloński. Lublin stał się naszym drugim domem, wiemy gdzie mieszczą się dobre puby. Mamy tu wielu przyjaciół, fantastyczne wspomnienia. Bardzo lubimy tu przyjeżdżać.

Cofnijmy się do początków zespołu. Jak powstał Holloenek Hungarica? Dlaczego gracie właśnie muzykę folkową i dawną?
L.B.: To bardzo, bardzo długa historia. Kiedy byłem w szkole, często organizowano tam dyskoteki. Nie podobała mi się tamta muzyka, bardziej interesowało mnie wtedy rozglądanie się za dziewczynami. Muzyka całkowicie do mnie nie przemawiała, ludzie stawali się przy niej bardzo agresywni. Wiesz, cała ta muzyka disco, dance, techno... Uważam, że nie jest to ludzka muzyka. To syf. Pewnego razu wybrałem się do folk pubu, gdzie trafiłem na występy grup tanecznych. Grano tam dobrą muzykę, a wszyscy ludzie byli życzliwi i uśmiechnięci. Nawet jeśli byłeś obcokrajowcem, byłeś dla wszystkich przyjacielem. Zapraszali cię do tańca. Tańczyliśmy w kole głównie tańce korowodowe. Wtedy też poznałem kilka ważnych osób, nawiązałem kontakt z wytwórcami średniowiecznych instrumentów i wybrałem folk, choć powiedziałbym, że gramy głównie muzykę średniowieczną. W niej możemy się po prostu odnaleźć. To nie tylko granie, to styl życia. Masz kostiumy, bierzesz udział w festiwalach - to pozwala oderwać się od teraźniejszości, daje ci wolność. Możesz robić różne rzeczy - grać z zespołami tanecznymi, możesz znaleźć jakieś miejsce, zacząć grać, położyć kapelusz na ziemi i zbierać na piwo. Lubimy grać, grać i grać i wydaje mi się, że odnaleźliśmy najlepszą dla nas drogę.

Co oznacza nazwa zespołu?
L.B.: "Holloenek" oznacza głos, śpiew kruka - kra, kra, kra... "Hollo" - kruk, był w średniowieczu symbolem wprowadzonym przez naszego największego króla, Mattiasa Hunyady. W dzieciństwie zasłuchiwałem się w opowieściach o królu Mattiasie i ten symbol jest ze mną przez całe moje życie.Mam nadzieję, że później też będzie mi towarzyszył. Hungarica z kolei powstało w czasie, gdy byliśmy w Niemczech i organizator festiwalu nie mógł zapamiętać nazwy "Holloenek". Koniec końców, wszędzie na plakatach i w gazetach widniał napis Hungarica. Postanowiliśmy połączyć to wszystko w Holloenek Hungarica. W skrócie to brzmi "H.H.".

Kompozycje znajdujące się na Waszym debiutanckim albumie "Szarnyalas" sprawiają wrażenie znakomicie dobranych, co czyni album bardzo spójnym. Czym kierujecie się przy doborze kompozycji do Waszego repertuaru?
L.B.: Po pierwsze, jesteśmy zespołem grającym muzykę średniowieczną i takiej też szukamy. Chcemy przybliżyć, zaprezentować ją ludziom. Po drugie, jesteśmy Węgrami, ale niestety tylko niektóre nasze pieśni z epoki średniowiecza przetrwały do dziś. Turcy, Habsburgowie niszczyli cały dobytek kulturowy na Węgrzech. W tego powodu, jeśli chcesz grać muzykę średniowieczną na Węgrzech, musisz szukać inspiracji na terenie całej Europy. Wykorzystujemy zatem pieśni z Włoch, Hiszpanii, Niemiec... W sumie z Polski też, na przykład "Hej Sokoły"- to utwór biesiadny, który wykorzystujemy podczas naszych koncertów. Oprócz muzyki dawnej, pokazujemy różne tańce węgierskie. Nie są to tańce do końca średniowieczne raczej ludowe, ale uczeni węgierscy mówią, że to bardzo stare rzeczy, w dodatku są stosunkowo łatwe do zagrania. Reasumując można powiedzieć, że gramy muzykę węgierską, folkową i średniowieczną.

Czy masz jakąś piosenkę którą darzysz największym sentymentem?
L.B.: Dobór piosenek zależy od naszego nastroju. Jeśli jednak miałbym wskazać jakiś utwór, byłby to "Andronicus". Jest on połączeniem dwóch starych pieśni: pierwsza pochodzi z epoki renesansu, druga zaś to bardzo stara, hiszpańska ballada. Znaleźliśmy w nich sporo wspólnych cech i połączyliśmy je w jedno. Jest ona interesująca również pod względem rytmicznym.

Czy lepiej gra się Wam utwory instrumentalne, takie jak "Andronicus", czy wolicie te gdzie dodatkowo dochodzą partie wokalne?
L.B.: Od roku mamy w zespole nowego członka- wokalistkę Laurę Weixelbaum, która oczarowała nas swym wspaniałym głosem i myślę, że w niedługim czasie jeszcze bardziej polubię utwory śpiewane. Kiedy przyszła do zespołu, w tydzień opanowała cały repertuar. W przeciwieństwie do wielu z nas- samouków, Laura uczyła się śpiewu w szkole muzycznej i to słychać, ma spore umiejętności. Jej dodatkową zaletą jest to, że po prostu kocha średniowieczną muzykę. W sumie gdyby się jej mocniej przyjrzeć, przypomina trochę średniowieczną czarownicę. Ja natomiast zawsze wolałem muzykę na dudy, ponieważ granie na tym instrumencie było moim marzeniem. W zespole jest dwoje, a czasem nawet troje dudziarzy, co daje nam naprawdę wiele możliwości.
 
Następne występy

Find us here

Place Beginning    Finish
     
Biot et les Templiers (F) - www.biot.fr 2013.04.05. 2013.04.07.
Uskocki Boj za Klis-Klis (Hr) 2013.07.26 2013.07.27.

More >>

Holló Ének HUNGARICA - Középkori dudazene © 2012
Webdesign: NARO